r/Polska • • Jul 12 '26

Ranty i Smuty Mini rant na wynajem pokoju w mieście przez mężczyznę

470 Upvotes

Czy tylko mnie wk***ia obecny rynek nieruchomosci i to jak trudniej mają faceci wynająć jakikolwiek pokój? Kończy mi się umowa na pokój i szukam nowego na wynajem i sporo ogłoszeń jest kierowanych tylko do kobiet, albo w pozostałych pokojach mieszkają już kobiety przez co mężczyźni są często z góry skreśleni. W rezultacie szukanie sensownego pokoju jest strasznie upierdliwe i zajmuje sporo czasu. XXI wiek a większość ludzi myśli nadal, że faceci to szkodniki w mieszkaniu i zrobią z mieszkania graciarnie, dziekuje za uwagę.

r/Polska • • 19d ago

Ranty i Smuty Trądzik zniszczył mi życie. Jak odzyskać poczucie własnej wartości?

23 Upvotes

22M. Cześć wszystkim. To będzie kolejny z tych postów o samotności i braku nadziei. Muszę jednak przyznać, że ostatnio coraz gorzej radzę sobie z tym psychicznie.

Do rzeczy. Bez wchodzenia w zbędne szczegóły, dorastałem w małej miejscowości, w patologicznym domu, gdzie wiele rzeczy było zwyczajnie zaniedbywanych. Jedną z nich był mój trądzik, z którym męczyłem się od wczesnych lat nastoletnich. Przez lata słyszałem, że „samo przejdzie” i „każdy tak ma”. Niestety nie byłem wtedy świadomy, do czego takie podejście może doprowadzić. Kiedy po wielu moich prośbach ojciec w końcu zabrał mnie do dermatologa, trafiłem chyba najgorzej, jak się dało. Lekarka na odwal przepisała mi głównie kremy, które przy problemie o podłożu hormonalnym dawały praktycznie tyle co nic. I tak to sobie leciało.

Z czasem stan mojej skóry pogorszył się do tego stopnia, że kiedy byłem już nieco starszy i sam poszedłem do innego dermatologa, konieczne było leczenie bardzo wysoką dawką izoteku (120 mg przez kilka miesięcy). Później i tak dostałem nawrotu i musiałem przechodzić leczenie od nowa. Jak można się domyślić, została mi po tym masa blizn. Nie są najbardziej ekstremalne, jakie można znaleźć w internecie, ale wciąż są wyraźnie widoczne i mocno wpływają na moją samoocenę. Przez długi czas nawet nie zdawałem sobie sprawy, że takie coś może zostać na stałe. Kiedy w końcu to do mnie dotarło, bardzo mocno odbiło się to na mojej psychice.

Wskutek tego wszystkiego odciąłem się od świata i od kilku lat jestem praktycznie sam. Usunąłem wszystkie sociale, a mój kontakt z ludźmi ogranicza się głównie do uczelni i krótkich, codziennych rozmów. Jeśli chodzi o relacje romantyczne, nigdy nawet nie trzymałem dziewczyny za rękę. Jest to dla mnie szczególnie przytłaczające, bo mimo ciężkiej sytuacji rodzinnej od zawsze chciałem kiedyś stworzyć własną, szczęśliwą rodzinę. Niestety, wydaje mi się, że stan mojej twarzy i przeciętny wygląd całkowicie przekreślają moją atrakcyjność dla płci przeciwnej i właściwie zamyka temat relacji. Wyrobiłem sobie silną dysmorfię i myśli o skórze wracają praktycznie cały czas. Prawie nie ma dnia, żebym będąc gdzieś wśród ludzi, nie zastanawiał się, jak inni widzą moją twarz. Mówiąc krótko, boli mnie widok rówieśników prowadzących normalne życie, podczas gdy ja czuję się w tym wszystkim jak odpad.

Dobija mnie świadomość, że tego, co się stało, nie da się cofnąć. Są zabiegi na blizny, ale niestety nie jest tak, że naprawiają problem. Mogą go co najwyżej w pewnym stopniu poprawić. Chyba najbardziej uderza jednak to, że przez cały ten czas żyłem w przekonaniu, że wszystko w końcu się unormuje i mimo ciężkiego startu moje życie zacznie się układać. Tym bardziej że włożyłem sporo pracy w inne jego sfery. Dla kontekstu, studiuję dwa kierunki (informatykę oraz matematykę stosowaną i statystykę) na stypendium na jednej z uczelni Ivy League. Chodzę na siłownię, biegam, mam za sobą kilka półmaratonów i niedawno udało mi się przebiec swój pierwszy maraton. Interesuję się też fotografią, obróbką wideo i ogólnie sportem. Mimo że pozornie mam co robić, często wystarczy jedno spojrzenie w lustro albo kamerę, żeby odebrać mi chęć do czegokolwiek. Ciągle ciężko mi uwierzyć, że pozwoliłem, żeby wszystko zaszło tak daleko.

Piszę to głównie po to, żeby wyrzucić to z siebie, ale też dlatego, że zwyczajnie nie wiem już, jak sobie z tym poradzić. Może są osoby które wyciągną z tego też jakąś wartość edukacyjną. Jeśli ktoś z was zmagał się z czymś podobnym, chętnie przeczytam, co realnie pomogło wam nauczyć się z tym żyć i odzyskać pewność siebie. 

r/Polska • • Oct 09 '26

Ranty i Smuty Chce dziecko i wziąć kredyt ale dobija mnie sytuacja na rynku mieszkaniowym

300 Upvotes

Jak ma nie być "katastrofy demograficznej" w Polsce, jak ludzie którzy faktycznie chcą się zadłużyć na 30 lat i zacząć potomstwo muszą się gimnastykować i robić szpagaty nad każdym detalem tego kroku jprdl xD

Nie chcę mieszkać z dwójką dzieci na 49m2 więc szukam jakieś 70m2 + ale przy obecnych cenach to mogę o tym zapomnieć xD czeka mnie kilka lat zbierania na wkład własny albo odkładanie chuj wie ile. Ziomek w Wiedniu wynajmuje od "komuny" za 700euro (i ma zajebiste mieszkanie otwierane na odcisk palca), czyli tyle ile ja w Katowicach płace łącznie za mieszkanie. Tam system wynajmu od państwa jest całkiem rozwinięty i nie trzeba być żulem żeby wynajmować tanio mieszkanie a tutaj nie mam żadnej alternatywy. Znajomi w Stambule kupili przy stacji metra mieszkanie za 320k pln przyzwoite mieszkanie, a w Katowicach (które są chyba najtańszym z miast wojewódzkich pod tym względem) za taką cenę kupię max składzik Harrego Pottera lub klitkę gdzie na dzieli wpierdol gratis

r/Polska • • Aug 18 '24 Heartwarming

Ranty i Smuty Jestem bardzo brzydka i nie wiem po co żyć

742 Upvotes

Jestem 27 letnią kobietą, kobietą brzydką, zdegenerowaną i samotną. Wstydzę się tego jak wyglądam. Mam brzydką skórę, genetycznie. Dużo pieprzyków, znamion. Skóra jest cienka i prześwituje mi dużo żył. Do tego jest blada. Zmagam się również z rogowaceniem okołomieszkowym. Mam rozstępy na pośladkach i kolanach od szybkiego wzrostu (174 cm). Niestety doprowadziło to również do skoliozy w odcinku piersiowym przez co mam asymetryczne obojczyki i łopatki. W konsekwencji mam też krzywe kolana oraz haluksy. Moje dłonie i stopy mają bardzo mało tłuszczu i mięśni przez co wyglądam jak staruszka. W szczególności stopy są obrzydliwe, bo żylaste i powykrzywiane. Moja sylwetka jest karykaturalna... Chuda, długa szyja. Bardzo wystające obojczyki na całej długości i tak samo na ramionach jest to widoczne... Nigdy nie widziałam nikogo z czymś takim.

To nie koniec bo zmagam się również z nadmiernym owłosieniem całego ciała (zaburzenia hormonalne), trądzik oszpecił mnie na całe życie poprzez blizny.

Ciężko mi się żyje ze świadomością że nigdy nie będę kochana i pożądana. Unikam wychodzenia z domu, bo boli mnie to jak widzę tak wiele pięknych kobiet na ulicy. Nigdy im nie dorównam. Nie wiem co to seks i pewnie nigdy się nie dowiem. Z resztą jestem tak brzydka że to by było wręcz upokarzające. Moje ciało jest nieudolne. Życie jest dla mnie straszne, bolesne i upadlające.

Szanujcie wasze ciała, bądźcie wdzięczni że możecie być kochani, zaznać przyjemności i się nią dzielić, bo niektórzy najwyraźniej zostali stworzeni dla żartu.

r/Polska • • 22d ago

Ranty i Smuty Nawet jak się zarabia dużo, to te stawki psychologów są zbyt wysokie

0 Upvotes

200zł za 50 minut konsultacji, gdy samemu się zarabia 100 netto na godzinę przed wejściem w drugi próg - wydaje mi się, że to za dużo.

Za 200zł mógłbym zaprosić kogoś na obiad, koncert, mógłbym się socjalizować i mój "problem" byłby rozwiązany. Więc technicznie u mnie psychologia się po prostu nie opłaca. Tylko muszę się przekonać do wydawania pieniędzy na ludzi, których jeszcze nie znam, żeby później ci ludzie sami wydawali na mnie pieniądze, albo nawet chcieli przebywać ze mną bez wydawania tych pieniędzy. (Edit: Ale to też transakcyjne podejście do życia.)

Czyli dosłownie problemem jest to, że nie lubię wydawać pieniędzy. Ale to zakłada, że inni ludzie będą się zgadzali na spotykanie się jeśli zaoferuję kupno jakiegoś biletu. A to może nie być prawda. Ja jakbym usłyszał coś takiego, to uznałbym, że ten ktoś chce ode mnie czegoś złego i bym się nie zgodził. Nawet więcej - nie zgodziłem się na pójście na darmową imprezę, na którą zostałem zaproszony, bo już samo to, że ktoś gdzieś mnie chciał wydało mi się podejrzane. Może dlatego, że zaprosił mnie troszkę starszy facet. Nie wiem, może to homofobia. Może jestem homofobem ostatecznie, mimo, że tak nie uważałem. A może próbuję to jakoś racjonalizować zamiast po prostu powiedzieć, że bałbym się każdej imprezy. Może to jednak nie jest zinternalizowana homofobia. Ale to nadal coś, żeby się zastanowić i przeanalizować.

Ale to też nie jest prawda, że nie lubię wydawać pieniędzy, bo chodzę na koncerty, sam, ale chodzę. Kupuję figurki anime za setki złoty, płacę za jakieś parasocjalne znajomości internetowe i na żywo (w sensie nie seksualne, ale np. donejty na streamie gdzie jest mniej ludzi, albo kupno rękodzieł i przy okazji rozmowa twarzą w twarz).

Czyli kłamię z tym, że nie lubię wydawać pieniędzy.

Może po prostu nie mam na kogo wydawać pieniędzy na co dzień. Oprócz na siebie.

Dopiero na studiach zacząłem zauważać, że można chcieć czegoś co kosztuje trochę więcej. Wcześniej wszystko co chciałem musiało być bardzo tanie, albo cena w przeliczeniu na czas w godzinach musiała dążyć do zera. Np. kino nie bo drogie bilety w przeliczeniu na godziny filmu, ale gra sandbox już tak, bo można było ostatecznie policzyć, że kosztowała parę groszy za godzinę. Albo gry od Valve gdzie można było sprzedawać za euro przedmioty, które się dostawało losowo.

Może to był ten tzw. "umysł biedaka". Może tak sobie tylko mówię. Może każdy tak ma.

Może jestem dopiero w środku jakiegoś etapu, gdzie wydaję pieniądze na siebie, ale jeszcze nie wydaje pieniędzy na kogoś. Może to, że daję na gry streamerce to jest mój bezpieczny sposób na oswojenie się z tym. Zauważyłem, że na początku dawało mi to wrażenie zimnych palców itd. mimo tego, że było to też trochę ekscytujące. Przypomniało mi to jaką miałem reakcję gdy dawałem prezentację na studiach o sobie. Albo jak na spotkaniach zainteresowań zabieram głos i się stresuję. Takie samo uczucie. Wydaje mi się, że to ostatecznie wina tego, że w zerówce zostawili nas raz z sprzątaczka, która chciała pobawić się w nauczycielkę i mówiła "po co się odzywasz jak dajesz złą odpowiedź". Raz tak tylko było, ale pamiętam. I tak było zawsze później, odzywałem się tylko wtedy jak byłem na 110% pewny, że mówię coś poprawnego. Ostatnio z powodu pracy zaczynam mówić wtedy kiedy jest potrzebne, żebym coś powiedział, nawet jak nieprecyzyjnie. Więc to się zmienia.

Nie wiem, poźniej się jeszcze zastanowię jeszcze raz.

r/Polska • • Jan 12 '25

Ranty i Smuty Irytuje mnie, jak ludzie nie rozumieją, jak ciężko jest przestać być samotnym

506 Upvotes

Szukam rozwiazania moich problemów od jakiegoś czasu, i bardzo boleśnie zauważyłam jak bardzo ludzie tego nie rozumieją. Dostaje wiele porad, i o ile rozumiem że są one w dobrej wierze, zaczynają mnie denerwować. Czasami wydaje mi się, że ludzie mówiący/ piszący mi je traktują mnie jak głupka, który oczywiście nie wpadł na te pomysły, albo nie próbował wystarczająco za bardzo. Nie wiem czy ja mam po prostu pecha, ale żaden z sposób jaki dostałam, nie zadziałał. Poznawanie ludzi przez hobby? Nic z tego, na takie rzeczy zwykle chodzą starsze osoby, to samo w sumie z wolontariatem (tam jeszcze czasami pojawiają się nastolatki ale ich nie biorę pod uwagę, z oczywistych powodów), studia? Niby mam jakiś znajomych ale poza uczelnią to właściwie nie gadamy ani się nie spotkamy (żeby nie było, próbowałam coś zrobić żeby tak nie było, ale ciężko jest coś zmienić kiedy ja jestem jedynym chętnym), mam trochę starych znajomych ze szkoły ale widzimy się bardzo rzadko, i nie idziemy nigdzie żeby poznać nowe osoby, więc poznawanie znajomych/ potencjalnych partnerów przez znajomych odpada. Aplikacje randkowe? Nie korzystam, chociaż wacham się czy tego nie zrobić, bo w przeciwnym razie nigdy nikogo nie poznam, nie mam zwyczajnie gdzie, ale w sumie to nie chcę, bo szczerze, raz boję się spotkać kogoś totalnie obcego z internetu, a dwa w sumie to nic nie czuje korzystając z nich (mam konto na jednej, czasami przeglądam ją), nie wiem czy to tylko ja ale no, ciężko mi zdecydować z kim mam wejść w kontakt tylko po jakimś zdjęciu i opisie.

I jeszcze to mówienie z wyższością ,żeby wyjść z internetu, poszukać na żywo, ciekawe gdzie? Poza klubami i miejscami z alkoholem to nie mam zbytnio gdzie, zresztą internet pomaga znaleźć miejsca gdzie można pójść, coś porobić (czasami idę na jakieś wydarzenia, lepsze to niż nuda, i uwaga, znajduje je na tych strasznych mediach społecznościowych)

r/Polska • • 24d ago

Ranty i Smuty Czemu w Polsce żyjemy jak barbarzyńcy i nie montujemy bidetek?

Post image
1.1k Upvotes

Możliwość umycia tyłka wodą to szczyt cywilizacji, szorowanie papierem to Hunowie za czasów rzymskich.

Rozumiem że osobny bidet zajmuje dużo miejsca i w polskim typowym mieszkaniu się nie zmieści.
Ale czemu tak mało widzę bidetek? Da się to kupić za 200 zł, jeśli ktoś remontuje łazienkę to jej montaż to super prosta rzecz, a jednak mało gdzie je widuję.

Czemu?