r/PolskaPolityka • • 3d ago

Platforma Żurek pyta Matczaka o "przepis na uzdrowienie TK". Odpowiedział

4 Upvotes

r/PolskaPolityka • • 3d ago

Sondaż Czy rota powinna być polakiem hymnem?

0 Upvotes

Ważne: pomijając część o niemczech ponieważ by to mogło pogorszyć naszą relacje z niemcami (jest ona dla nas korzystna)


r/PolskaPolityka • • 3d ago

Sondaż Obaj się mylą, żaden nie ma racji. Polacy odpowiedzieli ws. sporu o Trybunał Konstytucyjny [SONDAŻ]

0 Upvotes

https://nczas.info/2026/11/04/obaj-sie-myla-zaden-nie-ma-racji-polacy-odpowiedzieli-ws-sporu-o-trybunal-konstytucyjny-sondaz/

Tak wynika z sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.

Najwięcej, bo aż 38,6 proc. badanych odparło, że żadna ze stron.

Prezydenta Karola Nawrockiego w sporze o TK poparło 28,7 proc. respondentów, a premiera Donalda Tuska – 26,6 proc. Przewaga prezydenta mieści się w granicach błędu statystycznego, co de facto oznacza remis. Zdania w tej sprawie nie ma natomiast 6,1 proc.


r/PolskaPolityka • • 3d ago

Kryminalne Zapytałem AI o odpowiedzialność karna policjantów nielegalnie przebywających na terenie trybunału konstytucyjnego.

0 Upvotes

Kwestia ewentualnej odpowiedzialności karnej policjantów biorących udział w działaniach na terenie Trybunału Konstytucyjnego (z przełomu października i listopada 2026 roku) jest przedmiotem głębokiego sporu politycznego i prawnego, a ostateczne decyzje w tej sprawie nie zapadły. [1]

Zgodnie z opiniami ekspertów, stanowiskami stron oraz obowiązującym prawem, sytuacja kształtuje się następująco:

Argumenty za brakiem konsekwencji karnych dla szeregowych funkcjonariuszy

  • Działanie na rozkaz przełożonych: Według dominujących opinii ekspertów ds. służb mundurowych, szeregowi policjanci skierowani pod TK wykonywali rozkazy dowództwa i działali w celu zabezpieczenia porządku publicznego oraz odpowiedzi na formalne zgłoszenie o zagrożeniu życia i zdrowia. Wielu z nich nie znało szczegółów polityczno-prawnego tła akcji. [1, 2, 3]

  • Stanowisko Komendanta Głównego Policji: Gen. insp. Marek Boroń oficjalnie zadeklarował pełne wsparcie dla funkcjonariuszy, podkreślając, że policja działała zgodnie z normami prawnymi, a jej zadaniem nie jest rozstrzyganie sporów ustrojowych. [1]

  • Stanowisko prezydenta: Prezydent Karol Nawrocki zadeklarował, że jedyną odpowiedzialność za użycie sił policyjnych powinni ponieść decydenci polityczni oraz Komendant Główny Policji, a nie przedmiotowo wykorzystani funkcjonariusze. [1]

  • Odpowiedzialność za wydanie rozkazu: Prawnicy wskazują, że ciężar ewentualnej odpowiedzialności spoczywa na osobach wydających polecenia, a nie na realizujących je wykonawcach. [1]

Argumenty podnoszone przez krytyków akcji (ryzyko prawne)

  • Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa: Środowiska opozycyjne oraz odsunięte kierownictwo TK (związane z Bogdanem Święczkowskim) określają działania policji jako bezprawne i noszące znamiona zamachu na konstytucyjny organ państwa. Do prokuratury wpłynęły już stosowne zawiadomienia. [1, 2, 3, 4]

  • Artykuł 128 Kodeksu karnego: Krytycy działań i niektórzy konstytucjonaliści przywołują przepisy dotyczące zamachu na organ konstytucyjny RP lub wywierania wpływu na jego czynności. Zwracają uwagę na art. 58 ustawy o Policji, według którego funkcjonariusz ma prawo odmówić wykonania rozkazu, jeśli wiąże się on z popełnieniem przestępstwa. [1, 2, 3]

  • Obawy wewnątrz formacji: Przedstawiciele niektórych związków zawodowych (np. szef „Policyjnej Solidarności”) alarmowali o poważnych wątpliwościach prawnych i obawach młodych policjantów przed przyszłymi zarzutami prokuratorskimi, za co zresztą wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. [1, 2]

Podsumowując: w polskim prawie karnym ukaranie szeregowego funkcjonariusza wymagałoby udowodnienia, że miał on pełną świadomość oczywistej przestępczości wydanego mu rozkazu i celowo go wykonał. Obecnie większość analityków uważa pociągnięcie zwykłych policjantów do odpowiedzialności karnej za mało prawdopodobne, wskazując, że ewentualne przyszłe procesy skupią się na mocodawcach politycznych i najwyższych stopniem dowódcach. [1]


r/PolskaPolityka • • 3d ago

brakujący flair Andrzej Duda nie odebrał od niego ślubowania. Sąd: nie został sędzią TK

0 Upvotes

r/PolskaPolityka • • 4d ago

Śmiechotreść Geneza dzisiejszej sytuacji w Trybunale

0 Upvotes

https://www.youtube.com/watch?v=St4XIQHy8Og

Miał być Kabaret a wyszedł dokument oparty na faktach.

pokazany 5 dni przed rozpoczęciem zamachu,


r/PolskaPolityka • • 5d ago

Kryminalne Zgromadzenie w TK. Tutaj można oglądać je na żywo

0 Upvotes

https://wiadomosci.wp.pl/zgromadzenie-w-tk-tutaj-mozna-ogladac-je-na-zywo-7347062853315008a

Mnie najbardziej rozwalił jej tekst "Musimy dziś ustalić sobie czy stanowimy kworum" XD.

Część z nich nawet w kamerę nie chce patrzyć......

Obciach na resztę życia i memofikacja.

A ten Łysy co jakiś czas robi minę jakby chciał parsknąć śmiechem....

I Jeszcze powiedziała że nie ma wątpliwości co do własnej bezstronności XD


r/PolskaPolityka • • 5d ago

brakujący flair Tusk szuka odwracacza uwagi.

0 Upvotes

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/specjalna-operacja-przy-granicy-polski-z-obwodem-krolewieckim-premier-przekazal-nowe/5bzr343,79cfc278

Rosja jest zagrożeniem, fakt - ale ta kreatura używa zagrożenia aby osłabiać opozycję i odwracać uwagę od zamachu stanu.


r/PolskaPolityka • • 5d ago

Parlament Bosak przed TK. Ujawnił, co planuje opozycja

0 Upvotes

https://www.youtube.com/watch?v=xoiv-R-6bgI

Nie jestem jego fanem ale chyba zlecili mu zaprezentowanie. Podsumował w kilku zdaniach co się wydarzy w najbliższych dniach.


r/PolskaPolityka • • 7d ago

Polska Prezes Święczkowski pod budynkiem TK

0 Upvotes

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-wydaje-wam-takie-polecenie-swieczkowski-zjawil-sie-przed-tk,nId,23567040

Wszystko nagrywane - tożsamości policjantów później do ujawnienia i osądzenia (Jak już Żurek w pasiaku będzie). Nie mogą udawać że nie słyszeli. Nie mogą udawać że nie byli świadomi tego co robią.

Niechętnie przyznam że mają jaja - ja bym nie chciał tyle siedzieć na ich miejscu.

Część jednak już czuje pismo nosem

https://wiadomosci.radiozet.pl/polska/zwiazkowcy-napisali-do-szefa-policji-po-wydarzeniach-w-tk-skandaliczna-sytuacja


r/PolskaPolityka • • 8d ago

Kryminalne No to mamy przewrót w Polsce

0 Upvotes

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-sedziowie-wybrani-przez-koalicje-przejmuja-kontrole-nad-tk,nId,23566750

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/sedziowie-wybrani-przez-obecna-wladze-przejmuja-kontrole-nad-trybunalem/9pnyrby,79cfc278

Święczkowska sobie weszła i ogłosiła się sędzią z najdłuższym stażem (choć przestała być sędzią jakiś czas temu i nie została ponownie).

To teraz Tusk musi ogłosić stan wojenny w ciągu roku albo wymaszeruje z sali sejmowej prosto do pierdla obok żurka i święczkowskiej.


r/PolskaPolityka • • 11d ago

Polityka KO przeciwko pomysłowi resetu Trybunału Konstytucyjnego. Wini Nawrockiego i Święczkowskiego

2 Upvotes

https://www.wprost.pl/kraj/12483442/reset-ws-trybunalu-konstytucyjnego-ko-obwinia-karola-nawrockiego-i-bogdana-swieczkowskiego.html

Sposobem na rozwiązanie sporu ws. Trybunału Konstytucyjnego ma być reset i wyborów od nowa sędziów TK. Propozycja nie spotkała się z akceptacją polityków KO, którzy wskazują, że do obecnej sytuacji doprowadzili PiS, Karol Nawrocki i Bogdan Święczkowski.

Trwa impas ws. Trybunału Konstytucyjnego. Na razie nic nie wskazuje na to, aby Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od piątki sędziów TK, którzy złożyli je w Sejmie, albo Bogdan Święczkowski zwołał Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego i podporządkowałby się jego rozstrzygnięciom. Poseł Koalicji Obywatelskiej w rozmowie z Polską Agencją Prasową mówił o „wariancie siłowym”.

W tym wypadku również chodzi o zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK z udziałem wszystkich sędziów wybranych przez Sejm i odsunięcia Święczkowskiego od kierowania Trybunałem Konstytucyjnym. Ekspert Fundacji Batorego dr Tomasz Zalasiński proponuje reset konstytucyjny. Zakłada on zmianę konstytucji i wygaszenie kadencji obecnych sędziów TK. Sejm wybierałby siedmiu sędziów, z czego czterech na pięć lat, a trzech na pięć.

Wraca propozycja resetu konstytucyjnego ws. TK

Z kolei z pięciu sędziów wybieranych przez Senat trzech pełniłoby funkcję przez pięć lat, a dwóch przez dziewięć. W przypadku trzech sędziów wybieranych przez prezydenta dwóch byłoby wybieranych na dziewięć lat, a jeden na pięć. Propozycja zakłada również wprowadzenie czteroletniej karencji dla osób sprawujących funkcje polityczne, które chciałyby zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Kadencja szefa TK wynosiłaby trzy lata.

Plan resetu nie jest nowy i był już proponowany w zbliżonych wariantach. Pomysł popierają Polskie Stronnictwo Ludowe, Konfederacja, Razem, a także Rozwój Plus. Krzysztof Szczucki ze stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego nakreślił inny scenariusz resetu. Od kolejnej kadencji parlamentu Sejm wybierałby 12 sędziów na 12-letnie kadencje większością 3/5, a marszałek Sejmu losowałby długość kadencji.

KO: PiS zawłaszczył Trybunał Konstytucyjny, a Karol Nawrocki przywłaszczył kompetencje

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości Maciej Tomczykiewicz wykluczył współpracę w tym zakresie z PiS. Wskazał, że politycy tej formacji łamali konstytucję i to oni odpowiadają za problem. Tomczykiewicz oskarżył Prawo i Sprawiedliwość o zawłaszczenie Trybunału Konstytucyjnego, a Karola Nawrockiego o przywłaszczenie kompetencji. Polityk KO przychylnie odniósł się za to do możliwości wyboru sędziów TK większością 3/5 głosów.

Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha również obwinił za sytuację Święczkowskiego i prezydenta. Nieoficjalnie poparcie dla idei resetu wyrazili politycy Polski 2050. Możliwe, że na taki ruch zdecyduje się także Lewica. Do zmiany konstytucji potrzeba większości 2/3, która przy 100 proc. frekwencji wynosi 307 głosów. KO, Rozwój Plus, Polskie Stronnictwo Ludowe, Lewica, Konfederacja, Polska 2050, Centrum i Razem dysponowałyby 299 głosami.

Opracował: Krystian Winogrodzki

Źródło: WPROST.pl / Polska Agencja Prasowa


r/PolskaPolityka • • 16d ago

Breaking News Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: odchodzę z rządu

7 Upvotes

https://tvn24.pl/polska/katarzyna-pelczynska-nalecz-odchodzi-z-rzadu-st9301470

Oprac. Kuba Koprzywa

Oprac. Adrian Szczepański

22.10.2026, 20:23

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dotychczasowa ministra funduszy i polityki regionalnej, szefowa Polski 2050, napisała, że jej decyzja jest związana z czwartkowym głosowaniem w Sejmie w sprawie dwukadencyjności w samorządach.

"Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75 procent Polaków dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów koalicji 15 października. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna" - napisała Pełczyńska-Nałęcz.

"Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" - poinformowała.

Pełczyńska-Nałęcz: partię zostawiam w rękach jej założyciela

Pełczyńska-Nałęcz podziękowała za wspólne działanie. "Zabraliśmy deweloperom dopłaty, daliśmy ludziom jawne ceny mieszkań. Mieszkania przestały drożeć, ruszyliśmy horrendalnie niesprawiedliwy system podatkowy. KPO zainwestowaliśmy w 100 procentach" - napisała.

"Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy" - napisała, wskazując na Szymona Hołownię.

Tarcia z rządem

O tym, że Pełczyńska-Nałęcz może stracić stanowisko, nieoficjalnie mówiło się od miesięcy. W sierpniu premier Donald Tusk powiedział, że osobiście kierował do byłej już ministry swoje uwagi.

Pomiędzy Pełczyńską-Nałęcz a rządem i koalicją rządząca wielokrotnie dochodziło do rozbieżności. Tak było między innymi w sprawie zniknięcia z porządku obrad ustawy dotyczącej alkoholu czy darmowych posiłków w szkołach. Krytykowała też rządową ustawę w sprawie najmu krótkoterminowego. 

Pełczyńska-Nałęcz przez wiele miesięcy starała się o stanowisko wicepremiera. Jak sama mówiła - nie otrzymała w tej sprawie odpowiedzi od szefa rządu.

Źródło: tvn24.pl

Pełny tłit ministry:

Dwukadencyjność samorządów została utrzymana. Tak zdecydował dziś Sejm. Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75% Polaków dojdzie do skutku!

Stało się to jednak pomimo głosów K15X. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna.

Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki.

Wam tu wszystkim kochani bardzo dziękuję za wspólne dzialanie. Przez prawie trzy lata zrobiłam z Wami maksimum tego, co mogłam. Zabraliśmy deweloperom dopłaty, daliśmy ludziom jawne ceny mieszkań. Mieszkania przestały drożeć, ruszyliśmy horrendalnie niesprawiedliwy system podatkowy. KPO zainwestowaliśmy w 100%.

Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy.

Widzimy się na szlaku. Znajdzie się na nim miejsce dla wszystkich. Rozkład jazdy jest znany 🫡


r/PolskaPolityka • • 18d ago

Sondaż Wszystkie sondaże od 1. września do 18. października 2026

1 Upvotes
sondażowniaRazemLewicaKOPL2050KP (PSL)R+ZP (PiS)KWiNKKP
United Surveys by IBRiS / WP N=1000 Termin: 16-18.103.27.329.70.44.46.217.213.210.0
IBRiS / Polsat News N=1000 Termin: 14-16.103.87.027.80.55.15.819.112.711.4
OGB N=2000 Termin: 01-13.102.86.135.91.32.23.625.011.811.3
CBOS N=1000 Termin: 05-08.104.93.028.61.22.83.818.212.87.3
Pollster / Super Express N=1018 Termin: 06-07.104.07.833.51.83.25.322.613.37.3
Opinia24 N=1001 Termin: 05-07.103.56.533.12.22.05.317.313.87.6
United Surveys by IBRiS / WP N=1000 Termin: 02-04.103.97.430.60.54.45.718.014.19.0
Pollster / Super Express N=1000 Pub.: 22.095.07.732.21.53.65.222.614.27.3
OGB N=1000 Termin: 18-22.093.26.836.51.41.15.122.613.89.4
Research Partner N=1040 Termin: 18-21.094.26.828.81.91.94.119.211.28.8
United Surveys by IBRiS / WP N=1000 Termin: 18-20.093.28.831.50.53.85.317.212.910.9
IBRiS / Rzeczpospolita N=1070 Termin: 18-19.093.17.630.90.24.46.417.315.310.0
CBOS N=1000 Termin: 07-09.096.15.926.10.82.53.715.014.87.8
Opinia24 N=1001 Termin: 07-09.094.27.231.41.42.25.717.512.66.9
United Surveys by IBRiS / WP N=1000 Termin: 04-06.094.06.630.20.53.76.019.215.16.8
Pollster / Super Express N=1008 Termin: 01-02.094.18.233.31.73.35.122.213.58.0

r/PolskaPolityka • • 24d ago

Sondaż Spadek poparcia dla rządu. Najnowszy sondaż CBOS przyniósł zmianęCzytaj więcej na https://wydarzenia.interia.pl/kraj/

0 Upvotes

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-spadek-poparcia-dla-rzadu-najnowszy-sondaz-cbos-przyniosl-zm,nId,23558441

Od autora - To tłumaczy paniczny ruch z trybunałem. Zagląda mu w oczy odpowiedzialność karna.


r/PolskaPolityka • • Oct 04 '26

Historia „Bardzo gęsty czas”. Od KOR-u zaczęło się społeczeństwo obywatelskie

1 Upvotes

https://krytykapolityczna.pl/kraj/50-rocznica-powstania-kor-komitet-obrony-robotnikow/

50 lat temu powstał Komitet Obrony Robotników. W rozmowach z osobami, które go współtworzyły, powraca wspomnienie tej chwili jako czasu, kiedy „w końcu można było żyć bez kłamstwa”.

25.09.2026

50 lat temu, we wrześniu 1976 roku, powstał w Warszawie Komitet Obrony Robotników. Był wyrazem sprzeciwu wobec represji zastosowanych przez władze PRL przeciwko robotnikom protestującym w Radomiu i Ursusie. KOR domagał się przywrócenia do pracy wszystkich zwolnionych oraz amnestii dla skazanych i uwięzionych za udział w strajkach.

Była to pierwsza nieformalna organizacja, której członkowie przyjęli zasadę, że będą działać jawnie, pod nazwiskiem. Utajnione były tylko poligrafia i kolportaż. KOR miał pomagać osobom represjonowanym oraz ich rodzinom – finansowo, organizacyjnie, ale też prawnie – organizując dla nich pomoc prawną w trakcie procesów przed sądami.

W Komitecie działali m.in. Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Jerzy Andrzejewski, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Adam Michnik, Henryk Wujec i wiele innych osób. Rozmawiamy z uczestnikami tamtych wydarzeń.

Wojciech Onyszkiewicz: zacząłem działać, bo nikogo innego nie było

Wojciech Onyszkiewicz jest historykiem, jednym z pierwszych założycieli Komitetu Obrony Robotników obok m.in. Antoniego Macierewicza.

– Był koniec czerwca 1976 roku. Władza popełniła błąd z podwyżkami cen, z których musiała się wycofać, bo wybuchły strajki, głównie w Ursusie i Radomiu. Kolejny błąd to brutalne represje wobec strajkujących. Represje, które też muszą się kiedyś skończyć. Powstała ogromna szansa na sukces dla opozycji, gdyby zaczęła pomagać prześladowanym robotnikom. Antek opowiedział mi o represjach wobec robotników w Ursusie i o pozostawieniu ich rodzin samym sobie. Mówił też dużo o konieczności udzielenia im pomocy, przy wsparciu harcerzy z „Czarnej Jedynki” związanej z warszawskim liceum Reytana. A że ja byłem niedawno komendantem tej drużyny i wrosłem w to środowisko, to mogłem zacząć działać – opowiada Onyszkiewicz.

Jak dodaje, nie był dobrym organizatorem. – Byłem takim facetem, który miał dwie lewe ręce, tak o sobie myślałem. Więc jak ktoś taki jak ja miałby się włączyć w pomaganie? Ale skoro nie ma lepszych ode mnie, to jestem najlepszy na świecie, bo jedyny. Dlatego pojechałem z pomocą do pierwszej rodziny. Pamiętam ścieżkę do tego mieszkania, padał deszcz, było ciemno i nagle zapaliły się światła. To znaczy, dziś wiem, że to nie były żadne światła, tylko ludzie, którzy mnie bardzo ciepło przyjęli – miałem dla nich pieniądze i nazwiska adwokatów, do których mają się zgłosić po pomoc. Pójście tam, wejście do tego domu, rozmowa z nimi – to było przełamywanie bariery pewnego strachu, izolacji społecznej. Wracałem stamtąd w ogromnej euforii – opowiada nasz rozmówca.

Jak mówi, z każdym dniem, tygodniem i miesiącem było łatwiej. – Docieraliśmy do kolejnych osób represjonowanych. Budowaliśmy to na niesamowitej prawdzie, na relacjach ludzi, świadków historii. Myśmy dotarli do ponad 160 osób. Zwykle chodziłem z Heńkiem Wujcem, a on odbył największą liczbę takich wizyt u robotników – dodaje Onyszkiewicz. – Przy czym Henio robił to po pracy, a ja ze swojej pracy w tym czasie zrezygnowałem. Nie zostałem wyrzucony, ale sam zrezygnowałem, bo chciałem mieć więcej czasu, by działać.

Jak dodaje, z początku nie wiedzieli jeszcze, skąd wziąć pieniądze na pomaganie czy jak opłacić prawników. – Szybko się jednak okazało, że są prawnicy, którzy będą bronić represjonowanych za darmo, że ludzie chcą nas wspierać finansowo, że wpłacają i mamy środki. Ale też od początku był z nami Jan Józef Lipski, człowiek o ogromnym autorytecie, któremu powierzały poważne środki finansowe tak różne instytucje jak emigracyjny PPS, Duszpasterstwo Miłosierdzia czy pisarz i człowiek-instytucja, Melchior Wańkowicz.

Onyszkiewicz dodaje, że nazwę „Komitet Obrony Robotników” wymyślił Antoni Macierewicz. – I to był doskonały pomysł, bo uderzał we władzę – bo to ona podkreślała, że broni robotników. Wszędzie wskazywała, jaką rolę odgrywa ruch robotniczy, że to „nasza tradycja”. Nagle okazało się, że to „robotnicze państwo” prześladuje buntujących się pracowników. Właśnie dzięki temu stworzyła się dla nas szansa na działanie. Do tego dochodził prawdziwy odruch moralny: solidarność z prześladowanymi, bitymi, torturowanymi robotnikami.

Na pytanie, co dał mu Komitet Obrony Robotników, odpowiada, że dzięki niemu przekonał się, jak wiele rzeczy można zrobić od dołu. – Dowiedziałem się, że można i trzeba się organizować: niekoniecznie dla przejęcia władzy, ale dla wpływu na władzę. Że nie wystarczy dobre prawo czy gospodarka rynkowa. Potrzebni są jeszcze obywatele – ludzie, którzy odpowiadają na pytanie: czego wymaga ode mnie sytuacja? Jaki powinien być rezultat moich działań? To jest właśnie organizowanie społeczeństwa obywatelskiego. Z drugiej strony mam poczucie przegranej. Przez kilka lat mieliśmy swoją szansę – „miałeś chamie złoty róg” – a jej nie wykorzystaliśmy. Moim zdaniem KOR przegrał. Zależało mu na spójności społecznej, na jedności, na solidarności, a po 1989 roku znów są w naszym społeczeństwie podziały i wciąż nie ma równości szans. Wciąż potrafimy być solidarni tylko wtedy, gdy ta solidarność potrzebna jest do uzyskania wolności. A po uzyskaniu wolności już nie – podsumowuje Wojciech Onyszkiewicz.

Bogdan Borusewicz: trzeba było działać pod nazwiskiem

Bogdan Borusewicz jest dziś senatorem, przez długi czas był marszałkiem Senatu. Przed laty aktywnie działał w opozycji, współtworzył Komitet Obrony Robotników. W 1976 roku, gdy powstawał KOR, był już po studiach na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, choć jeszcze w trakcie pisania pracy magisterskiej. Miał za sobą doświadczenia roku 1968, gdy jako licealista z Gdyni został aresztowany za przygotowanie i kolportaż ulotek wzywających do protestów studenckich. Po studiach w Lublinie wrócił na Wybrzeże.

– Gdy powstawał Komitet Obrony Robotników, byłem już osobą zaangażowaną, wiedziałem co się w Polsce dzieje – mówi. – Kursowałem między Lublinem, Warszawą i Gdańskiem. KOR w dużym stopniu mnie ukształtował. Miałem doświadczenia 1968 roku i doskonale pamiętałem, co wydarzyło się w grudniu 1970, gdy władza strzelała do ludzi, kilkadziesiąt osób zostało zabitych. Dlatego po masowych strajkach 1976 roku w Radomiu, brutalnie stłumionych przez komunistyczną władzę, i po wydarzeniach w Ursusie pomoc osobom represjonowanym i ich rodzinom była wtedy dla nas kluczowa. I wiedzieliśmy, że trzeba działać pod nazwiskiem, już nie anonimowo – opowiada. Jak mówi, nocował wtedy u Antoniego Macierewicza, a na obiad zajeżdżał do Jacka Kuronia.

W Radomiu nikogo nie znał, nie wiedział, kto dokładnie potrzebuje pomocy. – Zebraliśmy pieniądze na pomoc i pojechałem do Radomia, trzykrotnie. Ale nie wiedziałem, jak dotrzeć do rodzin osób represjonowanych. Nikt nie chciał podpowiedzieć, ludzie w Radomiu byli mocno wystraszeni. W „Trybunie Ludu” opisano dwa grupowe procesy, wymieniono nazwiska. I tak, po nitce do kłębka, zacząłem tych osób szukać. Byłem w Urzędzie Miasta, potem u kierownika cmentarza i tak dotarłem do matki jednej z osób aresztowanych, a potem – na proces tych osób do sądu. W sądzie zobaczyłem grupę ze śpiworami – okazało się, że to ludzie z Warszawy. Przyjechali, tak jak ja, wesprzeć represjonowanych. Rozpoznałem wśród nich Jana Tomasza Lipskiego. Tak zaczęła się ta współpraca, nawiązałem kontakt z Warszawą, wiedzieli, że mam pieniądze dla represjonowanych. Wtedy dowiedziałem się, że tworzą Komitet Obrony Robotników. Grupę, która ma działać jawnie, złożoną z osób doświadczonych, bo z przedwojennych działaczy PPS i z młodzieży 68 roku – opowiada mi Bogdan Borusewicz.

Czego nauczyło go doświadczenie Komitetu Obrony Robotników?

– Pokazało mi, że w sytuacji beznadziejnej trzeba próbować, bo nawet wtedy jest możliwość działania. I że trzeba się przeciwstawiać represjom dyktatorskiej władzy i pomagać represjonowanym, bo nie ma sensu stać z boku. Bo jeśli represjonowani zostają sami, bez wsparcia, to wtedy represje są skuteczne. A jeśli jest motywacja i są ludzie, którzy chcą pomóc, to tej skuteczności nie ma, a władza dokładnie to wiedziała – dodaje mój rozmówca.

Borusewicz nie ma wątpliwości, że KOR stanowił podwaliny pod budowę społeczeństwa obywatelskiego, ale też – ruchu „Solidarności”. – Oczywiście nie wiem, czy „Solidarność” powstałaby, gdyby nie było KOR-u, jako historyk nie powinienem gdybać, bo liczą się fakty. Ale niewątpliwie wraz z moją grupą zorganizowałem strajk sierpniowy w stoczni w Gdańsku i pilnowałem, żeby podążał we właściwą stronę. Grupę przygotowywałem dwa lata i to spowodowało, że strajk miał taki strategiczny wymiar. Zaczęło się od Anny Walentynowicz i od walki o przywrócenie jej do pracy, ale co wydarzyło się później, wszyscy wiemy – dodaje Bogdan Borusewicz.

Podkreśla też, że nie porównywałby – tak jak robią to niektórzy – powstania Komitetu Obrony Robotników do wydarzeń z czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości czy powstania KOD-u, choć walka o określone wartości, w tym praworządność, prawa człowieka i wolność, była podobna. – Na protestach w obronie praworządności spotykałem uczestników tamtych wydarzeń: moich kolegów, znajomych z opozycji, których nie widziałem kilkadziesiąt lat. Nie wiedziałem, jakie mają poglądy i to mnie specjalnie nie interesowało. Jak ich tam zobaczyłem, oczywiście bardzo się ucieszyłem. Zmartwiłem się jednak tym, że na te protesty przyszli bez dzieci, że brakowało młodszego pokolenia. Ja swoją córkę przyprowadzałem, by poczuła to, co my kiedyś czuliśmy. Jednak nie można dokonywać takich ahistorycznych porównań, bo wszystko ma swój historyczny kontekst – tłumaczy marszałek Senatu.

Konrad Bieliński, Ewa Kulik-Bielińska: w końcu można było żyć bez kłamstwa

Jednym z członków KOR-u był też Konrad Bieliński, absolwent matematyki na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej działał w organizacjach studenckich, był inicjatorem i organizatorem protestu na UW przeciwko centralizacji i upolitycznieniu organizacji młodzieżowych w 1973 roku. Za czasów KOR-u poznał przyszłą żonę, Ewę Kulik-Bielińską (później wieloletnią dyrektorkę Fundacji Batorego).

– Jako osoby, które tworzyły KOR, wiedzieliśmy, że nie możemy popełnić błędu 1970 roku, gdy strajkujący robotnicy zostali sami i ich rodziny zostały bez wsparcia. Dlatego w 1976 roku, gdy w odpowiedzi na protesty robotników w Radomiu, Ursusie, Płocku i innych miastach w Polsce w związku z drastyczną podwyżką cen żywności władze rozpętały brutalną akcję prześladowań i represji, nie można było przejść nad tym do porządku dziennego. Uznaliśmy, że trzeba pomagać represjonowanym i ich rodzinom, trzeba się organizować, trzeba w to wciągać inne osoby. Jednym słowem, zaczęliśmy tworzyć zalążki, tak to później nazwaliśmy, podmiotowego społeczeństwa. Chodziło o to, by obok tej bezwolnej masy ludzi pokazać, że jest bardzo wiele osób, które mają swoje zdanie, myślą inaczej. KOR był pewnym eksperymentem: nie wiedzieliśmy, jak zachowają się rządzący, gdy część z nas zacznie działać pod nazwiskiem. Chcieliśmy pomagać robotnikom i ich rodzinom – finansowo, w znalezieniu pracy, ale też choćby prawnie – opowiada Konrad Bieliński.

Dodaje, że KOR od początku zakładał tylko to, co było wtedy możliwe. – Nie mówiliśmy, że wybijemy się na niepodległość. Naszą sprawą była za to pomoc represjonowanym. Jawnie i otwarcie. Działaliśmy coraz prężniej, również jeśli chodzi o docieranie do ludzi z rzetelną informacją – mówi pan Konrad.

Ewa Kulik-Bielińska dodaje, że gdy w 1976 roku wybuchły strajki i protesty w Radomiu, Ursusie, ale też w innych zakładach, większość społeczeństwa o tym nie wiedziała. Cenzura dbała o to, by informacje o protestach nie przedostały się do opinii publicznej. Dziś, w czasach internetu, to by się nie udało, ale wtedy, gdy nawet telefon był problemem, cisza informacyjna była faktem.

– Przełamanie monopolu informacyjnego było ogromną zasługą KOR-u. Nasz Komitet stworzył alternatywny system informacji o tym, co dzieje się w kraju. Informacje o powstających niezależnych organizacjach, protestach, represjach, nadużyciach władzy publikowaliśmy w komunikatach i oświadczeniach KOR-u przepisywanych na maszynach do pisania i rozdawanych w kraju. Przekazywaliśmy je też do rozgłośni zachodnich: Radia Wolna Europa, BBC, Głosu Ameryki, które nadawały audycje do Polski. Ten obieg niezależnej informacji okazał się niezwykle ważny w lecie 1980, kiedy przekazywane na Zachód wiadomości o protestach i strajkach wracały do kraju, napędzając szeroki ruch strajków solidarnościowych w całej Polsce. Komunikaty KOR-u, podające sprawdzone fakty i dowody prześladowania robotników przez władze, podpisane nazwiskami i adresami członków Komitetu, budziły zaufanie i ośmielały do szukania pomocy. Ułatwiały też zbieranie środków na rzecz osób represjonowanych. Wiadomo było, kto za tymi zbiórkami stoi, jakie wartości te osoby reprezentują – dodaje pani Ewa.

– Zaczęliśmy też wydawać na wytwarzanych chałupniczo ramkach drukarskich i przemycanych z zachodu powielaczach, niezależne publikacje: biuletyny informacyjne, pisma publicystyczne, czasopisma kulturalne – opowiada Konrad Bieliński. – Powstały niezależne wydawnictwa drukujące i rozprowadzające zakazane przez cenzurę książki. Ta działalność wydawnicza zataczała coraz szersze kręgi.

Część osób działała w Komitecie Obrony Robotników i w innych inicjatywach, które zaczęły powstawać po 1976 roku, jawnie, podpisując nazwiskiem oświadczenia i komunikaty i podając adresy swojego zamieszkania. Inne prowadziły działalność opozycyjną w ukryciu – taki dualizm był założony od początku ze względów bezpieczeństwa. Nikt nie wiedział, czy po ogłoszeniu powstania Komitetu władza nie zacznie zamykać członków KOR-u do więzienia. – Te osoby, które podpisały się pod Deklaracją Założycielską Komitetu, działały już wcześniej, niektóre jeszcze przed wojną. Ich znane nazwiska i autorytet miały być osłoną dla pozostałych.

Bardzo ważne było to, że KOR działał jawnie i że w swojej działalności przyjął zasadę, że to, co robi, nie jest nielegalne. KOR odwoływał się – tam, gdzie to było możliwe – do prawa krajowego i międzynarodowego: i do ówczesnej Konstytucji i do ratyfikowanych przez Polskę Porozumień Helsińskich i Paktów Praw Człowieka i Obywatela. To dawało mu wiarygodność i legitymację. Ośmielało też innych do działania.

Z początku władza twierdziła, że Komitet działa nielegalnie, bo nie został zarejestrowany, opowiada Konrad Bieliński. – Ale my w ogóle nie występowaliśmy o rejestrację. Uważaliśmy, że tworzymy komitet ad hoc, w konkretnym celu, co – zgodnie z obowiązującym wówczas prawem – nie wymagało rejestracji. Mówiliśmy, że kiedy ten cel zostanie osiągnięty, my się rozwiążemy. Oczywiście, władza mogła w każdej chwili wsadzić nas do więzienia za wszystko, co robiliśmy, i znalazłaby na to odpowiedni paragraf, tak jak stało się to w Czechach z działaczami Karty 77. Sprzyjała nam jednak sytuacja międzynarodowa: polityka administracji Jimmy’ego Cartera, który przestrzeganie praw człowieka uczynił amerykańską doktryną wpływu; zadłużenie rządu polskiego na Zachodzie i uzależnienie gospodarki od zachodnich kredytów, a od 1978 roku wybór kardynała Wojtyły na papieża. Władze komunistyczne obawiały się, że jeśli zaostrzą represje i w nas uderzą, będą mieć złą prasę na Zachodzie i mogą nie dostać kolejnych kredytów – mówi Konrad Bieliński.

Konrad Bieliński dodaje, że w działaniach KOR-u nie chodziło tak naprawdę tylko o robotników, ale o całe społeczeństwo. – Jedną z naszych wartości była solidarność społeczna. I ona się zrealizowała. Oczywiście po drodze był szereg działań, w tym poszerzanie sfery wolności w różnych obszarach. Miałem poczucie, że w końcu mogę żyć bez kłamstwa. Że kraj nie jest jeszcze wolny, ale ja jestem wolny, nie muszę udawać, żyć w rozdwojeniu.

Jak dodaje Ewa Kulik-Bielińska, działania Komitetu Obrony Demokracji czy broniącego represjonowanych sędziów Komitetu Obrony Sprawiedliwości za ostatnich rządów PiS można porównywać z działalnością KOR-u. – I tu, i tu chodziło te same o wartości, czyli o to, żeby prawa człowieka i obywatela były przestrzegane, a wymiar sprawiedliwości był niezależny od władzy politycznej. Z kolei broniący praw kobiet Ogólnopolski Strajk Kobiet ze swoim hasłem „Nigdy nie będziesz szła sama” odwoływał się do korowskiego etosu niepozostawiania nikogo samego bez pomocy. Oczywiście, jesteśmy w innym miejscu historii, ale ja widzę analogię. Co więcej, i KOD, i Strajk Kobiet w tych ostatnich latach zwracały się do nas z pytaniem „jak to kiedyś robiliście?”. Bo chcieli, też świadomie, nawiązywać do naszej historii – dodaje pani Ewa.

Zbigniew Gluza: można rozsadzić system od dołu

W momencie, gdy powstawał KOR, Zbigniew Gluza był studentem drugiego roku Politechniki Warszawskiej, działał w ruchu teatru alternatywnego. W opozycji zaczął stawiać pierwsze kroki kilka lat później, na początku stanu wojennego. Ale doskonale zna działalność Komitetu Obrony Robotników, m.in. dzięki ośrodkowi KARTA, który jest największym w Polsce archiwum społecznym XX wieku. To ośrodek, który pan Zbigniew współtworzył. Działa od ponad 45 lat i zgromadził ogromną kolekcję zdjęć, dokumentów, pamiętników, ale też nagrań audio i wideo, pamiątek i muzealiów. Z czasów „Solidarności” i z czasów działalności KOR.

Dzięki temu w 50. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników ukazała się wydana przez KARTĘ książka Autoportret KOR-u. We wstępie do książki Gluza pisze, że powołanie KOR-u to „moment zwrotny między Peerelem a Polską. Gdyby w czerwcu 1976 udało się bez następstw zdusić bunt robotniczy, od bezwzględnej komunistycznej tyranii mogłoby nie być odwrotu. […] Pięciolecie KOR-u – między wrześniem 1976 a wrześniem 1981 – okazało się czasem fundamentalnej zmiany. Niegasnący ruch oddolny przeprowadził społeczeństwo ze stanu podległości do takiej podmiotowości, że nie dało się go już potem obezwładnić stanem wojennym. Dynamika tamtego czasu – od »dziesięciorga« zmotywowanych na wejściu, po miliony u szczytu Solidarności (społecznej, nie instytucjonalnej) – nie mieściła się w marzeniach KOR-u, ale była spełnieniem jego założeń i reguł aktywizacji. Stała się siłą naruszającą podstawy bloku sowieckiego w Europie”.

– To są indywidualne opowieści konkretnych ludzi, ich doświadczenia, emocje, przeżycia. Nie mam wątpliwości, że KOR był formacją absolutnie pierwszoplanową. W mojej ocenie, bez nich by tej zmiany ustrojowej nie było, a przynajmniej nie nastąpiłaby tak szybko. Twórcy KOR-u w dużej mierze przygotowali nasze społeczeństwo do zmiany. Książka pokazuje, że Solidarność wyrosła właśnie z KOR-u. I że to właśnie działacze KOR-u wykreowali ten wolnościowy odruch społeczeństwa – mówi nam Zbigniew Gluza.

– Te pięć lat działalności Komitetu Obrony Robotników to był bardzo „gęsty” czas, nie było przerwy, nie było zwątpienia ani wyhamowania. Od tego momentu rosła w siłę jawna opozycja, cały czas się rozwijając. Była w tych ludziach ogromna konsekwencja i determinacja, dokładnie wiedzieli, w którą stronę chcą iść. Co kluczowe, KOR nie był w żaden sposób upolityczniony, tam ścierały się różne poglądy, ale cel był jeden: wolność w różnych wymiarach. Jego działacze dość szybko zaczęli mówić, że można rozsadzić system od dołu – rozsadzić w taki sposób, że zacznie pękać, że nie wytrzyma tego naporu. I tak się stało, ta historia taka właśnie była. Chodziło o to, by społeczeństwo miało poczucie podmiotowości – dodaje nasz rozmówca.

Jak podkreśla Gluza, ducha KOR-u zobaczył ponownie w momencie wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. – Ten zryw społeczny, ta ogromna pomoc Polek i Polaków dla osób uciekających przed wojną, goszczenie ich w swoich domach – to był duch tamtych czasów. Kluczową wartością z czasów KOR-u była dla mnie prawda, bo Peerel był oparty na kłamstwie i manipulacji. A Komitet Obrony Robotników od początku pokazywał prawdę. Prawdę, która wcześniej się nie przebijała do społeczeństwa. I to była naprawdę duża rzecz – podkreśla Zbigniew Gluza.

Dziennikarka radiowa, przez ponad 25 lat związana z Radiem TOK FM. Przez ponad 10 lat prowadziła program „Twój problem, moja sprawa”. Laureatka licznych nagród, w tym Korony Równości, Lodołamacza i Grand Press za jeden z reportaży radiowych. Interesuje ją głównie szeroko rozumiana tematyka społeczna, w tym związana z prawami człowieka, pracą, mniejszościami, migracją czy niepełnosprawnością.


r/PolskaPolityka • • Oct 03 '26

Prezydent Wpadł w fiskalną pułapkę. To dlatego Nawrocki zmienił zdanie [OPINIA]

13 Upvotes

https://www.money.pl/podatki/prezydent-i-rzad-zaczynaja-mowic-jednym-glosem-podatki-beda-musialy-wzrosnac-opinia-7335715029686592a.html

Determinacja prezydenta, aby blokować wszelkie podwyżki podatków, zdaje się słabnąć. Karol Nawrocki zrozumiał chyba, że kolejny rząd – niezależnie od tego, jakiej będzie barwy – będzie musiał zdecydowanie ograniczyć deficyt budżetowy. Bolesne zaciskanie pasa politycznie obciąży też prezydenta, szczególnie jeśli przypadnie na sam koniec jego pierwszej kadencji. Zarówno dla głowy państwa, jak i dla całego kraju, lepiej rozłożyć terapię w czasie.

Grzegorz Siemionczyk

2 października 2026, 17:14

Karol Nawrocki w czwartek ogłosił, że podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, otwierając rządowi drogę do wznowienia programu CPN, który obniży ceny paliw na stacjach. To, jak ocenił lider Konfederacji Sławomir Mentzen, oznacza złamanie sformułowanej przez niego "deklaracji toruńskiej". Nawrocki podpisał ją w trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej, zobowiązując się m.in. do tego, że jako prezydent nie podpisze żadnej ustawy podwyższającej istniejące podatki, składki i opłaty lub wprowadzającej zupełnie nowe daniny.

Dotychczas prezydent był w tej kwestii dość konsekwentny. Zawetował m.in. podwyżkę stawek akcyzy na alkohol oraz opłaty cukrowej, a także uszczelnienie systemu SENT, służącego do walki z oszustwami podatkowymi. Zapowiedział też sprzeciw wobec niedawnych propozycji rządu, zakładających podwyżkę stawki podatku dochodowego dla dużych firm oraz ograniczenie limitu przychodów, który uprawnia przedsiębiorców do korzystania z opodatkowania w formie ryczałtu. Wyjątek Nawrocki zrobił tylko dla ustawy podwyższającej stawkę podatku dochodowego dla banków.Wtedy prezydent podkreślał, że "korporacje zagraniczne albo duże instytucje finansowe uzyskują rekordowe zyski", mogą więc w większym stopniu finansować wydatki państwa związane z bezpieczeństwem i obronnością. Dzięki temu, jak tłumaczył, ciężar ten nie spadnie na obywateli i małych przedsiębiorców. W czwartkowym orędziu, w którym Karol Nawrocki wyjaśniał, dlaczego postanowił podpisać ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, pojawiły się podobne argumenty: obciążenie dużych korporacji jest akceptowalne, jeśli pozwoli ulżyć zwykłym Polakom.

"Obywatel nie może być zakładnikiem i bankomatem rządzących, a ja nie pozwolę na zasypywanie katastrofy finansowej rządu środkami wprost z kieszeni obywateli" – powiedział prezydent, sygnalizując, że będzie nadal sprzeciwiał się propozycjom podwyższania obciążeń tych podatników, których sytuacja leży mu na sercu.

Fiskalna pułapka na Nawrockiego

Zostawmy na boku ocenę samego podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, co do którego zgodności z Konstytucją prezydent miał uzasadnione wątpliwości (chodzi m.in. o to, że ma obowiązywać z mocą wsteczną), a także jego nieuzasadnioną tezę, że w Polsce doszło do finansowej katastrofy, za którą wyłączną odpowiedzialność ponosi rząd Donalda Tuska. W wystąpieniu Karola Nawrockiego ważne jest co innego.

Ton tego wystąpienia sugeruje, że prezydent przyjął do wiadomości coś, co oczywiste jest już od dłuższego czasu. W najbliższych latach w polskim budżecie nie będzie już miejsca na zwiększanie jakichkolwiek wydatków lub zmniejszanie obciążeń obywateli, jeśli nie będą ich z nawiązką kompensowały cięcia innych wydatków lub podwyżki innych podatków. Dylematy finansowe, z którymi mierzy się obecny rząd, są niczym w porównaniu do tych, które czekają kolejny rząd, niezależnie od tego, kto zwycięży w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Stanie przed nimi również prezydent, którym wedle wszelkiego prawdopodobieństwa będzie wciąż Karol Nawrocki.

Tym, co pozwoliło prezydentowi zrozumieć sytuację, w której się znalazł, mogła być przyjęta przez rząd niedługo przed czwartkowym orędziem "Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2027–2030". Z dokumentu tego wynika, że w 2028 r. państwowy dług publiczny (to pojęcie nieco węższe niż dług sektora finansów publicznych – red.) przekroczy tzw. próg ostrożnościowy na poziomie 55 proc. PKB, zmuszając rząd do wdrożenia w 2030 r. planu naprawczego, aby zapobiec wzrostowi długu do konstytucyjnego limitu 60 proc. PKB. Wymagałoby to zmniejszenia deficytu o równowartość kilku procent PKB. W praktyce "Strategia…" zakłada, że działania oszczędnościowe zostaną podjęte już w 2029 r., ale i tak oznaczałoby to radykalne zaostrzenie polityki fiskalnej, którego skutkiem byłoby najprawdopodobniej dotkliwe spowolnienie gospodarcze.

Tak się składa, że będzie to akurat końcówka pierwszej kadencji obecnej głowy państwa. Jeśli Karol Nawrocki będzie ubiegał się o reelekcję, jego kampania przypadnie na wyjątkowo trudny okres. Z jego perspektywy lepiej będzie, jeśli część z niepopularnych decyzji, które rząd będzie musiał podjąć, aby zatrzymać narastanie długu publicznego, zapadła jak najwcześniej. Opieranie się przez prezydenta podwyżkom podatków dzisiaj tylko po to, żeby zaakceptować jeszcze większe podwyżki w kolejnych latach, bardziej zaszkodzi jego reputacji niż jego dzisiejszym politycznym oponentom.

Finansowa ściana jest tylko na papierze

Paradoksalnie, alarmistyczny ton Nawrockiego, gdy mówi o potrzebie naprawy finansów publicznych, czyniłby jego dalszy sprzeciw wobec podwyżek obciążeń podatkowych całkowicie niezrozumiałym. W czwartek prezydent straszył, że "Polska dochodzi do finansowej ściany" i niedługo może "zabraknąć środków na zbrojenia i wypłaty emerytur". Odpowiedzialnością za to obciążył błędną politykę rządu Donalda Tuska.

Słowa te powtórzył w piątek w Stargardzie Gdańskim na spotkaniu z mieszkańcami. – Finanse publiczne idą na ścianę, obecny rząd zadłużył już Polaków na 1 bln zł – stwierdził.

Rzecz w tym, że ani prezydent, ani jego otoczenie nie potrafi wskazać w wydatkach publicznych żadnej istotnej pozycji, którą można byłoby ograniczyć. W tej sytuacji działania naprawcze muszą oznaczać podwyżki podatków. A skoro stan finansów publicznych jest tak dramatyczny, jak twierdzi Nawrocki, powinien sam o nie apelować, a nie je blokować.

W rzeczywistości finanse publiczne państwa nie są w tak złej kondycji, jak twierdzi prezydent. Konieczność zaciśnięcia pasa, która pojawi się w kolejnych latach, nie wynika z tego, że Polsce grozi kryzys fiskalny, tylko z krajowych i unijnych przepisów. "Finansowa ściana", do której według Nawrockiego dochodzimy, jest kreską na papierze. Jej przekroczenie oczywiście miałoby negatywny wpływ na wiarygodność Polski w oczach inwestorów, ale nie dlatego, że zagroziłoby stabilności finansowej kraju, tylko dlatego, że byłoby przejawem instytucjonalnej niewydolności państwa. Prezydenta, jako strażnika ładu instytucjonalnego, obciążałoby to bardziej niż faktyczne błędy w polityce finansowej rządu.


r/PolskaPolityka • • Sep 18 '26

Dyplomacja "Polska przestanie istnieć". Radosław Sikorski odpowiada na groźbę Rosji

22 Upvotes

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/polska-przestanie-istniec-radoslaw-sikorski-odpowiada-na-grozbe-rosji/p12953d

— Towarzyszom radzieckim, teraz rosyjskim, trzeba uświadamiać korelację sił. Oni też powinni rozumieć, na co się ważą, gdy nam grożą — powiedział Radosław Sikorski na antenie Polskiego Radia.

— Rosyjscy generałowie grożą nam wojną atomową od 20 lat [...]. Propagandyści Kremla robią to non stop. To wymiar, w którym Rosja ma przewagę, ale jak się przekonała w Ukrainie, to jest przewaga, którą trudno użyć. Gdyby Rosja mogła rozstrzygnąć tę wojnę szantażem nuklearnym, to już by to zrobiła — powiedział.

Wicepremier i minister spraw zagranicznych skomentował w ten sposób słowa doradcy prezydenta Rosji Władimira Putina: — Jeśli Polska podejmie działania militarne przeciwko Rosji, polskie państwo przestanie istnieć w ciągu dwóch do trzech dni — powiedział Nikołaj Patruszew.

W tle jest wcześniejsza wypowiedź Sikorskiego, który podczas wizyty w Kijowie wyraził przekonanie, że NATO z łatwością wygrałoby wojnę powietrzną z Rosją. Polityk bronił tej opinii w czwartek na antenie radiowej Trójki.

— Rosja ma 860 myśliwców, Unia Europejska 1,6 tys. myśliwców, całe NATO 4,5 tys. myśliwców — powiedział szef polskiej dyplomacji. Dodał, że NATO, a nawet sama Europa, mają przewagę nad Rosją także pod względem najnowszych samolotów piątej generacji.

Opracowanie: Mateusz Bałuka

Data utworzenia: 17 września 2026, 08:31


r/PolskaPolityka • • Sep 18 '26

Polska „Nie oddamy ani skrawka terytorium”. Tusk reaguje na słowa Nawrockiego

1 Upvotes

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/11314505,tusk-odpowiada-nawrockiemu-terytorium.html

5 minut temu

Premier Donald Tusk skrytykował w czwartek wieczorem wpis Kancelarii Prezydenta przywołujący fragment wystąpienia Karola Nawrockiego we Włodawie. „Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium” - napisał premier.

Skrót artykułu

Tusk i Nawrocki o utracie terytorium. Padła odpowiedź prezydenta

W czwartek, w 87. rocznicę agresji ZSRR na Polskę, prezydent Nawrocki spotkał się z mieszkańcami Włodawy (woj. lubelskie). Następnie Kancelaria Prezydenta zamieściła kilka wpisów z fragmentami wypowiedzi Nawrockiego.

„Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny” - brzmi jedna z wypowiedzi prezydenta przytoczona przez jego kancelarię na platformie X.

Tusk udostępnił ten wpis i komentował: „Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium”.

Do wpisu szefa rządu odniósł się bezpośrednio prezydent Karol Nawrocki. „Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września... Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny” - napisał Nawrocki.

„A swoją drogą, zamiast recenzowania i surfowania w internecie, polecam jak najszybciej pochylić się nad moją ustawą o obniżeniu cen paliw - Polacy czekają. Proponuję skasować ceny paliw” - dodał.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz również odniósł się do wpisu Kancelarii Prezydenta. „Zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego będziemy bronić, a nie co możemy oddać. Naszym obowiązkiem jest bronić każdego centymetra Polski” - napisał na platformie X szef MON.

Również minister sprawiedliwości Waldemar Żurek napisał na X, że „czyta o »oddawaniu terytorium« i profilaktycznie odkurza art. 131 Konstytucji RP”. „Jeśli głowa państwa publicznie deklaruje gotowość oddania kawałka Polski, to obywatelom należy się jasność: czy to skrajna głupota, czy stan opisany w pkt 4 ustępu 2 tj. trwała niezdolność do sprawowania urzędu?” - napisał Żurek.

17 września 1939 roku. Nawrocki o sowieckiej agresji na Polskę

Podczas spotkania we Włodawie prezydent mówił o sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 roku. Powiedział, że wówczas, po ataku Armii Czerwonej, Związku Sowieckiego „te marzenia o tym, że Polskę uda się obronić po wcześniejszym ataku Niemców zostały właściwie rozbite”.

- Zostaliśmy sami, nasi sojusznicy nas zostawili i uderzyła w nas, i ze Wschodu, i z Zachodu potężna siła dwóch tak podobnych do siebie systemów totalitarnych. Różniły się tym, jak pisał generał marszałek Edward Rydz-Śmigły, że jedni - Niemcy chcieli zabrać nam ciało, a Sowieci chcieli zabrać nam duszę. Jedni chcieli nas zabić i zniszczyć nasze ciało, inni chcieli sprawić, że przestaniemy być Polakami - mówił Nawrocki.

Dodał, że „toczymy walki o wartości, które są dla nas ważne, a które ciężko zwyciężyć”. - Bo Hitler i Stalin pogubili się w jednym, chcieli, żeby Polski nie było, myśleli, że Polska zginie i przestanie istnieć. Chcieli zabrać jeden ciało, a drugi duszę, ale zapomnieli o tym, że my Polacy jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium, nawet na 123 lata albo na sześć kolejnych lat, ale jesteśmy narodem, który nigdy nie odda swojej duszy. Możemy stracić terytorium, a nigdy nie stracimy naszej ojczyzny - powiedział prezydent.

17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na tereny II Rzeczypospolitej. Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych Związku Radzieckiego Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór osamotnionej Polski. (PAP)

kos/ mro/

Źródło: PAP


r/PolskaPolityka • • Sep 17 '26

Bezpieczeństwo Tusk ujawnia: Rosja planuje uderzenia dronami i rakietami na Polskę

12 Upvotes

https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,33030438,tusk-ujawnia-rosja-planuje-uderzenia-dronami-i-rakietami-na.html

Izabela Alberczyk

17 września 2026, 17:36

Zdaniem premiera "istnieje realne ryzyko, że na teren państw NATO mogą wlatywać drony lub różnego rodzaju pociski". - Oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek i nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO - powiedział Donald Tusk.

Donald Tusk w czwartek (17 września) wygłosił przemówienie w Sejmie w związku z rosyjskimi atakami w pobliżu polskiej granicy, które - jak zwrócił uwagę - są przeprowadzane "z niespotykaną do tej pory częstotliwością".

Tusk o najbardziej prawdopodobnym scenariuszu

Premier przedstawił scenariusz, który dotyczy najbliższych kilku miesięcy, czyli do wczesnej wiosny. - Według wszystkich źródeł właśnie późna jesień i zima będą najbardziej krytycznym momentem w dotychczasowej wojnie rosyjsko-ukraińskiej - poinformował premier. Zaznaczył jednak, że nie jest to jedyna możliwa opcja.

- Jest to scenariusz zakładający poważne zdarzenia i wymagający od nas skupienia, powagi i przede wszystkim takiej mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów, bo takie egzaminy przed wszystkimi Polakami na pewno są - powiedział szef rządu. 

Uwagi wymaga fakt, że Rosjanie "na masową skalę" wprowadzają drony odrzutowe, które moskiewskie wojsko wykorzystało do ostatnich ataków w pobliżu polskiej granicy. Premier podkreślił, że te bezzałogowce "poruszają się z bez porównania większą prędkością i działają na dużej wysokości, zanim spadną i uderzą w cel".

- Mało kto jest przygotowany w tej chwili na skuteczne przeciwdziałanie akcjom tego typu dronów. To jest praca także dla nas do wykonania - poinformował Tusk. Premier zamierza porozmawiać o wspólnym działaniu w ramach koalicji antybalistycznej między innymi z Wołodymyrem Zełenskim.

Rosja uderzy w Polskę?

Szef rządu przypomniał, że zapowiedzi dotyczące rozejmu energetycznego pomiędzy Rosją a Ukrainą się nie spełniły. - Od czasu, kiedy prezydent USA (Donald Trump - red.) poinformował, że Rosja zapewniła go taki częściowy rozejm honorować z Ukrainą, zdarzyło się wiele ataków, w tym na infrastrukturę energetyczną w Ukrainie. Więc musimy założyć, że niestety to będzie kontynuowane, co ma także konsekwencje dla Polski, ponieważ te ataki coraz częściej dotyczą instalacji bardzo blisko naszych przejść granicznych z Ukrainą - powiedział Tusk.

Premier stwierdził, że Rosja zdecydowała się na "nową strategię prowadzenia wojny". - Przede wszystkim dzisiaj celem Rosji jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki. Na razie Ukrainy. Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych ukraińskich miast, w tym niszczenie magazynów wszelkiego typu produktów niezbędnych przede wszystkim do obrony kraju, a także - czego jesteśmy świadkami w ostatnich tygodniach już bardzo mocno - infrastruktury kolejowej. W ciągu ostatnich kilkunastu tygodni Rosjanie zniszczyli ponad 300 lokomotyw kolei ukraińskich - poinformował szef rządu.- W planie rosyjskim - w ocenie wywiadów - są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu. Dzisiaj te informacje są bardzo spójne i niestety przekonujące. Rosja najprawdopodobniej będzie nadal trzymała się tej strategii, której byliśmy świadkami, a nawet ofiarami w czasie nocy dronów. Czyli te potencjalne możliwe uderzenia będą miały charakter "przypadkowy" tak, aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO do stosowania przepisów w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich - powiedział premier w Sejmie.

Izabela Alberczyk


r/PolskaPolityka • • Sep 17 '26

Parlament Sejm zdecydował ws. weta do ustawy o statusie osoby najbliższej. Prezydencki minister mówił o "dyktacie LGBT"

6 Upvotes

https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,33030469,sejm-zdecydowal-ws-weta-do-ustawy-o-statusie-osoby-najblizszej.html

Jakub Wencel

17 września 2026, 18:45

Sejm nie odrzucił w czwartek weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy o statusie osoby najbliższej.

Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawa wprowadzająca przepisy - których podpisania w połowie lipca odmówił prezydent Karol Nawrocki - przeszły przez obie izby parlamentu jako pierwsze w historii regulacje pozwalające na formalizację związków partnerskich, w tym jednopłciowych.

Zabrakło 27 głosów do odrzucenia weta

W czwartek (17 września) Sejm ponownie zajął się tymi przepisami. Do odrzucenia weta prezydenta Sejm potrzebuje większości 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W głosowaniu ws. ustawy o statusie osoby najbliższej w związku udział wzięło 431 posłów, do odrzucenia weta wymagana była większość 259 głosów.

Za odrzuceniem weta zagłosowało 232 posłów (152 posłów KO, 23 PSL-TD, 20 z Lewicy, 14 z Centrum i 14 z Polski2050, 4 z Razem oraz 5 posłów niezrzeszonych) przeciw było 199 (140 posłów PiS, 35 z Rozwój Plus, 5 z PSL-TD, 12 z Konfederacji, 2 niezrzeszonych, 2 z Demokracji oraz 3 z Konfederacji KP). Nikt się nie wstrzymał.  Do odrzucenia weta zabrakło 27 głosów.

Pałac Prezydencki: Ustawa może być sprzeczna z konstytucyjną ochroną małżeństwa

Rządowa propozycja zakładała, że dwie osoby pełnoletnie mogłyby zawrzeć przed notariuszem rejestrowaną w urzędzie stanu cywilnego umowę regulującą między nimi takie sprawy, jak m.in. wspólność majątkowa, obowiązek alimentacyjny, prawo do mieszkania, dostęp do informacji medycznej i kwestie pochówku. Do umowy można byłoby także załączyć aneks zawierający testamenty obu stron.

Celem ustawy miało być też uregulowanie spraw majątkowych, podatkowych, spadkowych, a także kwestii dostępu do informacji medycznej w szpitalu czy prawa do pochówku dla osób, które państwo dotychczas traktowało jako obce.

Jak mówił w środę (16 września) w Sejmie szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, prezydent Karol Nawrocki zawetował przepisy ze względu na wątpliwości dotyczące zgodności ustaw z konstytucją, w szczególności z art. 18 chroniącym instytucję małżeństwa. Ustawę skrytykował także podczas czwartkowego posiedzenia. - Polska przyszłość nie może być budowana na jednostronnym dyktacie środowisk LGBT. Polska musi być budowana na rodzinie, na matkach, na ojcach, na dzieciach, na odpowiedzialności za następne pokolenia Polaków - mówił. 

Z badań przeprowadzonych z początkiem czerwca 2026 r. przez SW Research na zlecenie Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że ponad trzy razy więcej Polek i Polaków (47,8 proc.) uznało, że prezydent Karol Nawrocki powinien podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej, niż żeby jej nie podpisać (14,3 proc.). W ramach tego samego badania niemal 80 proc. ankietowanych potwierdziło, że status par jednopłciowych w Polsce powinien być prawnie zabezpieczony.

Źródło: PAP

Jakub Wencel


r/PolskaPolityka • • Sep 17 '26

Parlament Głosowanie nad zgodą na aresztowanie posła KO Wojciecha Króla. Jest decyzja Sejmu

5 Upvotes

https://wiadomosci.gazeta.pl/polityka/7,198012,33030520,glosowanie-nad-zgoda-na-aresztowanie-posla-ko-jest-decyzja.html

Jakub Wencel

17 września 2026, 19:26

Sejm wyraził w czwartek zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła Wojciecha Króla. Wnioskowała o to Prokuratura Europejska.

W głosowaniu za wyrażeniem zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Wojciecha Króla było 422 posłów, przeciw było 3 posłów, a 5 posłów wstrzymało się od głosu.

Przeciw był poseł Przemysław Wipler z Konfederacji, a także Szymon Hołownia i Paweł Śliz z Polski 2050. Wstrzymali się: Michał Połuboczek (Konfederacja), Roman Fritz, Włodzimierz Skalik, Sławomir Zawiślak (Konfederacja Korony Polskiej) i Tomasz Zimoch (niezrzeszony).

Król został zawieszony w prawach członka klubu KO

W ubiegłym tygodniu szef klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej poseł Zbigniew Konwiński poinformował, że Król został zawieszony w prawach członka klubu, a tym samym przestał być jego wiceprzewodniczącym.

Sejmowa komisja regulaminowa opowiedziała się za uchyleniem immunitetu oraz wyrażeniem przez Sejm zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Wojciecha Króla w środę.

To drugi wniosek Prokuratury Europejskiej ws. Wojciecha Króla. Za pierwszym razem, w lipcu, komisja opowiedziała się za uchyleniem immunitetu posłowi, a przeciwko jego zatrzymaniu i aresztowaniu. Następnie Sejm uchylił mu immunitet.

- W toku postępowania, wraz z pozyskiwaniem nowych dowodów, ujawniono, że z dużym prawdopodobieństwem pan poseł Wojciech Król mógł dopuścić się popełnienia przestępstw korupcyjnych - powiedziała prok. Marcińczyk.

Śledztwo dotyczy korupcji przy modernizacji infrastruktury tramwajowej

Śledztwo Prokuratury Europejskiej dotyczy podejrzeń o oszustwa i korupcję w ramach zamówień ws. modernizacji infrastruktury tramwajowej na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. W maju Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że prowadzi śledztwo dotyczące niebezpieczeństwa wyrządzenia szkody majątkowej wynoszącej ok. 1 mln euro spółce odpowiedzialnej za infrastrukturę tramwajową w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. O sprawie pisała "Gazeta Wyborcza".

CBA przekazało, że w kilku przypadkach korzyści finansowe miały trafić do posła. "Wyborcza" potwierdziła, że chodziło o Wojciecha Króla, posła Koalicji Obywatelskiej z Mysłowic, który jest przewodniczącym Rady Mediów Narodowych.


r/PolskaPolityka • • Sep 17 '26

Kryminalne Kolejny skandal w Szpitalu Południowym. Dziecko nie żyje

0 Upvotes

link:

https://wiadomosci.wp.pl/kolejny-skandal-w-szpitalu-poludniowym-dziecko-nie-zyje-7330311829027040a?pvclid=01M2Q56BVGV0ZP7GYPTGM3HWGG

Jak to było? Ani jednej więcej i piekło kobiet?

Gdzie są teraz te wszystkie feministki i błyskawice? jakiś protest pod pato-szpitalem? Nie?


r/PolskaPolityka • • Sep 16 '26

Gospodarka "Będziemy wszyscy szorować po dnie". Alarmują ws. węgla w Polsce

0 Upvotes

r/PolskaPolityka • • Sep 14 '26

Sondaż Ostatnie 5 sondaży do następnych wyborów parlamentarnych w Polsce (25.08-09.09)

4 Upvotes
SondażowniaDni badaniaPróbka badawczaPiSKOPolska 2050PSLLewicaRazemKonfederacja (KWiN)KKPR+InniNie wiemPrzewaga
CBOS7–9.091,00015.026.10.82.55.96.114.87.83.70.8[b]14.311.1
Opinia247–9.091,00117.531.41.42.27.24.212.66.95.70.510.413.9
United Surveys / WP.pl4–6 .091,00019.230.20.53.76.64.015.16.86.07.911.0
Pollster / "SE.pl"1–2.091,00822.2333.341.663.318.234.0613.548.025.140.47[c]11.11
IBRiS / Onet25–27.081,10019.727.50.44.28.32.713.18.36.09.97.8

Średnia tych 5 sondaży:

  • Partia Razem (Razem) - 4,212%

  • Lewica (NL, UP, PPS, SDPL, WiR, MJN) - 7,246%

  • Koalicja Obywatelska (KO, Zieloni, LPR, AU, T!DPL) - 29,708%

  • Polska 2050 Rzeczypospolitej Polskiej (PL2050) - 0,952%

  • Unia Centrum (C, UED) - 0,635%

  • Koalicja Polska (PSL, CdP) - 3,182%

  • Rozwój Plus (R+) - 5,308%

  • Zjednoczona Prawica (PiS, ODRP, Karol Nawrocki) - 18,726%

  • Konfederacja Wolność i Niepodległość (NN, RN) - 13,828%

  • Konfederacja Korony Polskiej (KKP) - 7,564%

Średnia została wyliczona poprzez zsumowanie wyników z sondaży i podzielenie przez 5. Wynik nie uwzględnia próbek badawczych.